Tłum zalewa salę. Ciepłe wnętrze zaprasza swym majestatem. Pośpiesznie zajmuję miejsce, czekam. Znam repertuar na pamięć, każdą nutę, słowo. Co może mnie zaskoczyć?

Nagle feeria barw, kaskada dźwięków i łoskot metra.

Oto oni - młodzi, ufni, z głowami nabitymi marzeniami. Anka i Janek. Miłość, nadzieja, łzy.

Nie – to nie ta bajka. Nie będzie happy endu.

„Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina…”

Drżą dźwięki, emocje buzują. Myśli płyną strumieniem:  walcząc o swoje gubimy siebie, mamona rządzi światem, marzenia i talent to za mało.

Taka prosta historia, życiem pisana.

Spektakl trwa do końca, choć gardło ściśnięte do granic.

„Gdy obojętnie mijają mnie przechodnie…”

Jak opisać coś, czego nie da się ubrać w słowa? Jak pokazać sens, gdy serce drży od słów?

Fala braw sprowadza na ziemię. Aplauz na stojąco. Długo jeszcze będzie w nas brzmieć.

 

Kurtyna!

 

 

 Anna

24.10.2016 r.

foto net.