Logowanie

Ostatnio wyróżniony

powierzam ci
Poezja
powierzam ci kawałek siebie posmakuj słowa przela...
Więcej

Ostatnio zarejestrowani

  • Larrydiz
  • JasonBep
  • Логин блетьегомать. Вот тут я поставлю своё мегакрутое мать его крео. И мы проверим, пройдёт ли оно вместе со ссылкой samim.webd.pl
  • JosephDum
  • ikydyfih

Obecnie zalogowany

  • Start
    Start Tutaj znajdziesz wszystkie wpisy dostępne na stronie.
  • Kategorie
    Kategorie Wyświetla listę kategorii tego bloga.
  • Tagi
    Tagi Wyświetla listę słów kluczowych, które zostały wykorzystane na blogu.
  • Blogerzy
    Blogerzy Wyszukaj ulubionego blogera na stronie.
  • Wpisy Zespołu
    Wpisy Zespołu Wyszukaj ulubiony zespół.
  • Archiwum
    Archiwum Zawiera listę wpisów, które zostały utworzone wcześniej.
  • Login
    Login Formularz logowania

Puzzle z Chopinem

Dodane przez w w Proza
  • Rozmiar czcionki: Większa Mniejsza
  • Przeczytano: 556
  • Komentarzy: 8
  • Drukuj

Przy stole oświetlonym dużą lampą było jej wygodnie. Za oknem słota, a tu przyjemnie i ciepło. Pierwszy raz od dawna napaliła w kominku.

Od kilku godzin spoglądała raz po raz na porozrzucane po stole fragmenty puzzli. Układanie tych niedużych kawałków zawsze nastrajało ją melancholijnie.

Dostała je na gwiazdkę dokładnie 10 lat temu. Zła, że rodzice traktują ją nadal jak dziecko, wrzuciła prezent w kąt szafy. Dopiero niedawno spojrzała mimochodem na pożółkłe pudełko, które – nie wiedzieć czemu, zabrała ze sobą z rodzinnego domu.

Wiele zmieniło się przez tę ostatnią dekadę. Po maturze wyjechała z miasta – jako jedna z nielicznych ze swojego rocznika. Jej koleżanki i koledzy zostali, aby pomagać w gospodarstwach.

Ona nigdy nie widziała się na wsi. Wiedziała, że to nie dla niej. Od dziecka fascynował ją wielki świat. Warszawa – tak bardzo kochała to miasto. A przynajmniej tak jej się wtedy wydawało.

Rodzice nie rozumieli jej decyzji, ale mimo wszystko wspierali swoją jedyną córkę. Sprzedali ciągnik i część swojego gospodarstwa, aby mogła kupić małe mieszkanko w starej kamienicy (z prawdziwym kominkiem!) na obrzeżach miasta.

Czuła się, jakby złapała Pana Boga za nogi. Miała teraz tyle zajęć: praca, basen, kino, wieczorne wyjścia z przyjaciółmi i weekendowe wypady w góry.

Wciągnięta w wielkomiejski wir życia coraz rzadziej i mniej ochoczo odwiedzała rodziców.

Spojrzała na fragment tekturowego puzzla w swojej dłoni. Ze zdziwieniem odkryła, że to już ostatni.

Miała przed sobą ułożony obrazek. Warszawa na stole mieniła się jesiennymi barwami. Chopin spoglądał dumnie w dal. Przepiękne – pomyślała.

Z rozrzewnieniem pomyślała o rodzicach. Próbowała przypomnieć sobie, kiedy ostatni raz do nich dzwoniła. Niestety bez rezultatu. Szybko chwyciła za telefon.

- Mamo…

Łzy nie pozwalały jej mówić.

- Tak…będę w weekend…Kocham Was…

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze nie są dostępne publicznie. Proszę się najpierw zalogować , by zobaczyć / dodać komentarz.